Opiera się ona [nasza kultura] na ciągłej rywalizacji, a na szacunek i poważanie zasługują w niej tylko zwycięzcy. Liczą się wyłącznie ludzie sukcesu, którzy nie pozwolili się nikomu pognębić, nigdy nie zawiedli oczekiwań rodziny, nie "upokorzyli" swoją porażką współpracowników, wręcz przeciwnie - zdominowali całe otoczenie i wszystko jest pod ich kontrolą.
Śmierć zupełnie nie pasuje do tego obrazu. Śmierć, tak przynajmniej się wydaje, to ostateczna utrata kontroli, stan całkowitej bezsilności, czyli - z tej perspektywy - najbardziej haniebna klęska, jaką można sobie wyobrazić.
Bartłomiej Dobroczyński,
Niebo w zasięgu ręki
[w:] List, październik 2008.
0 komentarze:
Prześlij komentarz