On jest...
Ona jest...
Ja na jej miejscu...
Ja na twoim miejscu...
Uważam, że powinnaś...
Myślę, że musisz...
Jesteś za bardzo...
Jesteś za mało...
Słowa zbyt łatwe, zbyt lekkie, powszechnie nadużywane - w myśli, w mowie, w sercu. Słowa krzywdzące. Bo co ja wiem o nim, co wiem o niej, co wiem o miejscu, w którym są i co wiem o drodze, którą szli, by dojść tam, gdzie ich spotkałam?
W imię prawa do subiektywnej oceny rzeczywistości pozwalam sobie ocenić, osądzić, zasugerować, że rozumiem ich lepiej niż oni samych siebie.
W imię pewności spod znaku konia dorożdżkarskiego, który na pamięć zna drogę, ale tylko jedną - swoją, pozwalam sobie myśleć, że znam doskonałe, niezawodne rozwiązania dla ich trudności.
W imię zrozumienia i szacunku należnych trudnej roli przewodnika, oczekuję od nich skwapliwego "tak" dla swoich pomysłów i sumiennego współdziałania. Na dnie serca spodziewam się wdzięczności.
I przeraziłam się - może ja też?!
Może ja też w ten sposób?!
W najlepszej woli, z kompletem kompetencji i z gorącym pragnieniem, by wesprzeć, pomóc, oświecić...
W kompletnej ciemności.
Przepraszam Was, Rodzice niemoich dzieci.
0 komentarze:
Prześlij komentarz